
Zawoja | Babia Góra |
Schronisko Babiogórskie | Schronisko Beskiden-Verein
Brüll | Kościół w Zawoi | Gruba Jodła

Zawoja jest najdłuższą i największą pod względem powierzchni wsią w Polsce.
Gminę Zawoja tworzą dwie wsie: Zawoja i Skawica , położone w Beskidzie Żywieckim, w dolinie rzeki Skawicy (lewy dopływ Skawy), u północnych podnóży masywu Babiej Góry (1725 m npm) i pomiędzy Pasmem Jałowieckim na północnym zachodzie, a Pasmem Polic na południowym wschodzie.
Miejsce jest niezwykle urokliwe, położone pośród lasów świerkowo-bukowych należących do Babiogórskiego Parku Narodowego, obfitujących w mnóstwo gatunków roślin i zwierząt.
Sama Zawoja to urokliwa miejscowość nad rzeką Skawicą, wraz z wieloma pomniejszymi dopływami i strumieniami, posiadająca dużą ilość pensjonatów i kwater prywatnych. Już pod koniec XIX wieku stała się miejscowością wypoczynkową o klimacie porównywalnym do Zakopiańskiego. Szybko powstawały tu pensjonaty dla turystów. Do najbardziej wówczas znanych należały: Willa Stanisława, Willa Wiktoria, Willa Renata, Sitarzówka, Zofiówka i wiele innych. Niektóre z nich istnieją do dnia dzisiejszego.
[Powrót]

Babia Góra jest najwyższym szczytem w Beskidzie Zachodnim. Zbudowana jest z twardego piaskowca magurskiego, wznosi się na wysokość 1725 m n.p.m., a położona jest na styku granic Polski i Słowacji.
Ku Orawie w stronę południową jej stok obniża się łagodnie, zaś na północ ku Zawoi opada stromo. Leży pomiędzy dwiema przełęczami od wschodu w stronę Policy - Przełęczą Krowiarki, a od zachodu w stronę Małej Babiej - Przełęczą Brona. Do wysokości 1140 m jest otoczona pięknymi lasami szpilkowymi przeplatanymi bukami i pięknymi strzelistymi jodłami. Powyżej 1600 m. można spotkać już tylko kosodrzewinę. Ta bogata roślinność Babiogórskiego Parku Narodowego ma charakter alpejski, jest ostoją wielu gatunków zwierząt i niezliczonej ilości ptaków.
W zamierzchłych czasach Babia Góra otoczona była nieprzebytą poszczą karpacką. W jej rejony zapuszczali się tylko: zbieracze ziół, przemytnicy, zbójnicy i poszukiwacze skarbów.
W XV wieku napłynęła do Polski z południa wędrująca ludność z Bałkanów ze stadami owiec i kóz, która po woli zaczęła się osiedlać również w okolicy Babiej Góry, mieszając się z ludnością polską.
Można przyjąć, że 8 lipca 1782 roku, kiedy to na szczycie Królowej Beskidów stanął ksiądz Bończa-Bystrzycki, nadworny astronom Stanisława Augusta Poniatowskiego, jest datą początku ruchu krajoznawczo-turystycznego.
Prawdziwy rozwój nastąpił jednak w drugiej połowie XIX wieku. Ówczesny właściciel lasów babiogórskich wybudował na szczycie schron zwany Losertówką. Budowlę z kamienia o powierzchni 16 m 2 , w kształcie kaplicy zakończono w sierpniu 1852 roku. Niestety w 1855 roku uderzenie pioruna doszczętnie zniszczyło dach i uszkodziło ściany budynku. Jej ruiny przetrwały do końca stulecia.
W latach 1870-1880, na Babiej Górze przebywał i prowadził badania Hugo Zapałowicz, nazwany później - Ojcem Turystyki Babiogórskiej, ale to już w innym rozdziale.
[Powrót]

Polscy działacze turystyczni oraz miłośnicy Babiej Góry, od dawna nosili się z zamiarem utworzenia w tej okolicy polskiego schroniska górskiego, jako ośrodka polskiej turystyki. Turystyka bowiem pod koniec XIX i na początku XX wieku zaczynała się w coraz szybszym tempie rozwijać. Jednak niezbyt mocna pozycja finansowa spowodowała to, że niemiecka organizacja turystyczna Beskiden-Verein, jako pierwsza w 1905 roku wybudowała schronisko na południowym zboczu Babiej Góry na wysokości 1616 m n.p.m. Polityka tej organizacji polegająca na próbie zgermanizowania Babiej Góry nie bardzo się podobała Polakom. Jednym z niezadowolonych był dr Hugo Zapałowicz, który to w 1906 roku zaczął organizować budowę schroniska na polanie zwanej Markowe Szczawiny. Budowy podjął się znany cieśla Klemens Trybała. W niespełna dwa miesiące od zakupu działki schronisko zostało częściowo udostępnione turystom. W dniu 15 września 1906 roku nastąpiło oficjalne otwarcie. Dokonano poświęcenia budynku, a wójt zawojski podziękował w swojej mowie Towarzystwu Tatrzańskiemu i wszystkim, którzy przyczynili się do tego pięknego dzieła.
Budynek schroniska, z którego okien można było podziwiać Babią Górę był niewielki, ale za to pięknie wykonany i co najważniejsze położony w malowniczej okolicy. Znajdował się na wysokości 1180 m n.p.m. Posiadał dwa pokoje z łóżkami na parterze i 6 łóżek na poddaszu, dysponował kuchnią i jadalnią oraz posiadał piwnice do przechowywania między innymi mleka, serów, wędlin, piwa itp. artykułów, które można było nabyć w schronisku.
Z roku na rok ruch turystyczny nasilał się, przybywało coraz więcej turystów. Wybuch I Wojny Światowej przerwał na jakiś czas działalność placówki. W roku 1919 roku rozgrabione i zdewastowane schronisko pobudzono do życia. Ruch turystyczny zaczął na nowo się odradzać i to w nie małym tempie, co zmusiło jego właścicieli do podjęcia w 1922 roku prac mających na celu powiększenia powierzchni obiektu. W latach 1925-1926 nastąpiły kolejne etapy rozbudowy, a obok schroniska powstała stacja meteorologiczna. Kolejna modernizacja i rozbudowa nastąpiła w 1934 roku. a dwa lata później zaczęła działać linia telefoniczna. Tak schronisko im. Hugona Zapałowicza doczekało początku II Wojny Światowej.
Po jej rozpoczęciu schronisko przejęło Beskiden-Verein, a następnie Generalne Gubernatorstwo w Krakowie. Często odwiedzali schronisko polscy partyzanci. Pod koniec działań wojennych w momencie wycofywania się wojsk, Niemcy postanowili spalić schronisko. Jednak ofiarność i trzeźwość umysłu opiekuna budynku Rudolfa Wielgusa pomogła je ocalić. Po zakończeniu wojny schronisko przywrócono do życia. 15.09.2006 roku schronisko obchodziło jubileuszu 100 lecia działalności. Niestety był to ostatni jubileusz, ponieważ schronisko zostało zburzone, a na jego miejscu powstaje nowy, mniejszy budynek. I tak znika kolejny zabytek tego regionu.
[Powrót]

Na przełomie XIX i XX wieku w rejonie Babiej Góry, w coraz to szybszym tempie rozwijał się ruch turystyczny. "Królowa Beskidów" przyciągały coraz to liczniejsze rzesze turystów, wczasowiczów i narciarzy. Okolica była przecudna, powietrze czyste, a otaczająca przyroda urzekała swym niepowtarzalnym pięknem. Jedynym mankamentem tych okolic, był brak baz wypadowych dla amatorów pieszych wycieczek, czy białego szaleństwa. Nie da się ukryć, że wśród odwiedzających ten region większość stanowili Niemcy, którym to jako pierwszym udało się wprowadzić w życie plany wybudowania górskiego schroniska na południowym stoku Babiej Góry. Prężnie działająca organizacja turystyczna Beskiden-Verein, poprosiła Wilhelma Schlesingera o zaprojektowanie budynku, a jej sekcja działająca w Bielsku-Białej miała zająć się budową. W 1903 roku projekt był gotowy. Miał to być solidny budynek murowany, jednopiętrowy, z mocnym dwuspadowym dachem i oszkloną werandą. Czym prędzej ruszono z budową, którą to ukończono w roku następnym. Została jeszcze kosmetyka no i samo urządzenie wnętrza oraz zakup wyposażenia schroniska.
Oficjalnego przecięcia wstęgi dokonano w dniu 11 czerwca 1905 roku. W dalszych latach kiedy to ruch turystyczny systematycznie się zwiększał wybudowano obok schroniska jeszcze drewnianą chatę z dodatkowymi miejscami noclegowymi. Lata trzydzieste nie były już tak szczęśliwe dla Beskiden-Verein. Lasy państwowe, na których terenie znalazło się schronisko postanowiły upomnieć się o swoje i po wielu sprawach sądowych w 1936 roku na mocy wyroku przejęły budynek wraz z przyległościami. Nadano mu wtedy nazwę "Leśnik".
Nie nacieszono się jednak nim długo. Po wybuchu II Wojny Światowej Beskiden-Verein powtórnie chciało przejąć schronisko, odniosło jednak porażkę. Były to tereny Słowackie i schronisko przejął Górski Klub Słowacki. Działało ono prawie do końca 1943 roku, ale ze względu na śladowy ruch turystyczny zostało zamknięte. W 1944 roku Niemieckie wojska chcąc zlikwidować stacjonujących w schronisku Rosjan, ostrzelały ich pociskami artyleryjskimi i częściowo zniszczyli budynek. W takim stanie doczekał on końca wojny.
W roku 1945 padła propozycje odbudowy. Koniec jednak przyszedł w 1949 roku, kiedy to pożar doszczętnie strawił budynek schroniska. Odtąd to co z niego zostało popadło w całkowitą ruinę i niszczało, niszczało .......... Ostatecznie zburzono je w 1981 roku.
Smutny koniec. W obecnym czasie można obejrzeć tylko ślady fundamentów jako jedyny namacalny dowód jego istnienia.
[Powrót]

Rodzina Brüllów to jedna z najwcześniej osiadłych w Zawoi rodzin Żydowskich. Od roku 1881 około 1 km poniżej Wideł na tzw. Polanie Jastrzębie Górne (albo Księża Polana) prowadzili pierwszy w Zawoi "Hotel" i Restaurację. W trakcie Pierwszej Wojny Światowej rodzina Brüllów znacznie się wzbogaciła prowadząc zaopatrzenie dla wojska. Obok głównego budynku, w którym znajdował się także sklep, znajdowały się tzw. "Kogutki" - Letnie domki dla wczasowiczów. Przy zakładzie znajdowała się również rzeźnia i piekarnia (??), prócz tego Fryderyk Brüll posiadał także pierwsze omnibusy i autobusy kursujące na trasie Maków Podhalański Dworzec PKP - Zawoja Widły.
Brat Fryderyka Moryc w okresie międzywojennym dzierżawił tartak parowy położony nieco ( kilkaset metrów ) wyżej.
Przed II Wojną Światową stan posiadania Brüllów stopniał i przed wybuchem wojny prowadzili już tylko sklep. Fryderyk Brüll podzielił wojenny los większości Zawojskich Żydów - zginął z rąk Niemców, zastrzelony na własnym podwórzu w lipcu 1943 roku.
Salomon Brüll - ojciec Fryderyka był pierwszym zawojskim nakładcą pocztówek. Pierwsze pocztówki ukazały się u schyłku XIX wieku, przedstawiają "Letni Zakład" oraz okolicę. Karty wydane przez Brülla to jedne z najpiękniejszych (o ile nie najpiękniejsze) pocztówki Zawoi. Wydawane były w różnych technikach i odmianach od lat '90 wieku XIX aż po lata '30 XX wieku.
[Powrót]

Od początku swojego istnienia należała do parafii w Mucharzu. Wraz z powstaniem parafii w Makowie, co najmniej w roku 1529 w jej skład weszła także Zawoja (a raczej Skawica jak wówczas nazywano teren obecnej Skawicy i Zawoi). Jednak znaczna odległość jak również ciężka droga (zwłaszcza w okresie wiosennych roztopów i wysokiego stanu rzeki) zdecydowały o konieczności budowy świątyni w Zawoi. O zaangażowaniu mieszkańców świadczyć może fakt, że czynnie brali udział w budowie samego kościoła, mieszkań dla księdza i organisty, a nadto jeszcze przed uzyskaniem pozwolenia na budowę, drewnianej, wolnostojącej dzwonnicy. Wreszcie w roku 1757 rozpoczęto budowę kościoła, który poświęcony został w dwa lata później. Samodzielną parafią stała się Zawoja dopiero w roku 1819, do tego czasu będąc filią parafii Makowskiej. Ciągle powiększająca się liczba mieszkańców sprawiła, że ówczesny kościół stawał się zbyt mało, co pociągnęło konieczność jego rozbudowy. Nowy właściciel dóbr Zawojskich arcyksiążę Albrecht Habsburg, przystał na prośbę rozbudowy świątyni i wykonanie projektu zlecił swojemu nadwornemu budowniczemu Karolowi Pietschka. Początkowo zakładano jedynie rozbudowę starego kościoła, jednak ostatecznie zbudowana została całkowicie nowa świątynia, prace rozpoczęto i ukończono w roku 1888!
W wyniku przebudowy, zawojski kościół stał się jednym z większych drewnianych kościołów w Małopolsce, efekt ten uzyskano wspierając drewnianą bryłę na dwóch rzędach żeliwnych kolumn, oddzielających nawy. Wzniesiony jest na planie Krzyża z czterokondygnacyjną wieżą. Przy kościele wzniesiono plebanię oraz wikarówkę i organistówkę.
[Powrót]

Od samego początku turystyki w rejonie Babiej Góry do największych atrakcji należała wycieczka do "Grubej Jodły". O ile wyprawy wysokogórskie zarezerwowane były wyłącznie dla "wytrawnych" turystów, Grubą Jodłę podziwiać mogli wszyscy, także dzieci jak i osoby starsze. Rosła ona obok Czarnej Cyrchli, na wysokości mniej więcej 860m n.p.m., tuż obok na utrudzonych turystów czekał kiosk, w którym można było napić się mleka, piwa a także coś zjeść. Dr Hugo Zapałowicz w roku 1876 dokonał pomiaru jodły, obwód na wysokości 1,30m wynosił wówczas 610 cm, w roku 1906 dokonał on kolejnego pomiaru i wówczas na tej samej wysokości obwód jodły wynosił 676 cm, a jej wiek ocenił Zapałowicz na przeszło pięćset lat. Niestety nie jest znana wysokość Grubej Jodły jednak z znanych faktów wnioskować można, że mogła mierzyć nawet powyżej 65m. Najwyższe obecnie drzewa w Polsce osiągają wysokość ok. 57m. Niestety bezmyślność okolicznych pasterzy doprowadziła do katastrofy... Podczas Pierwszej Wojny Światowej w wypruchniałym pniu wzniecili ogień, który tlił się przez kilka dni. W wyniku osłabienia odziomka pierwszy silniejszy wiatr powalił Grubą Jodłę, która padając połamała kilka mniejszych drzew. W latach sześćdziesiątych z inicjatywy Babiogórskiego Parku dokonano rekonstrukcji pnia jodły, umieszczając obok tablicę informacyjną i schron turystyczny, doprowadzając jednocześnie znakowane dojście od szlaku czarnego. W chwili obecnej pień, który do niedawna znajdował się w opłakanym stanie został zrekonstruowany.
[Powrót]